Wszystko przez to, że słuchałam piosenek Starego Dobrego Małżeństwa podczas przeglądania bloga
Sztuka N!epoważna. Korzystając z wolnej soboty i chwilowego braku innych materiałów, postanowiłam spróbować swoich sił w starciu z masą solną. No i stało się - wykorzystałam dwa zamieszczone na blogu kursy i po raz pierwszy upiekłam coś, co nie nadaje się do jedzenia, mianowicie - anioła i baranka. Biorąc pod uwagę to, że ostatni raz lepiłam coś w podstawówce, a pędzel wykorzystywałam tylko przy malowaniu mieszkania, wyszło całkiem przyzwoicie.
Anioł Zielony z Barankiem Wiosennym czekają teraz aby za 3 miesiące ozdobić wielkanocny stół :-) Dołączy do nich jeszcze Smocze Jajo ze styropianu i cekinów, które na razie czeka na wykończenie.
"Anioły są całe zielone, zwłaszcza te w Bieszczadach
Łatwo w trawie się kryją i w opuszczonych sadach
W zielone grają ukradkiem, nawet karty mają zielone,
Zielone mają pojęcie a nawet zielony kielonek..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz