TGdyby wszystko było jak miało być, dzisiaj byłabym już w Tatrach. O tej porze smacznie bym spała, śniąc o pierwszym dniu wędrowania. Pewnie poszłabym w jakąś trasę "rozbiegową"... Hmmm, gdzie by tu się udać na rozruszanie mięśni? Skoro nie mogę jechać, to chociaż pomarzę :-) Może tak... z Kuźnic na Kopę Kondracką, potem w stronę Kasprowego Wierchu i zejście do Zielonej Doliny Gąsienicowej? Myślę, że popołudnie nad Zielonym Stawem Gąsienicowym dobrze by mi zrobiło :-) A po drodze podziwiałabym takie widoki:
Może nawet jak co roku zobaczyłabym niedźwiedzie?
Kto wie...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz