wtorek, 13 września 2011

Góry moje, wierchy moje...

TGdyby wszystko było jak miało być, dzisiaj byłabym już w Tatrach. O tej porze smacznie bym spała, śniąc o pierwszym dniu wędrowania. Pewnie poszłabym w jakąś trasę "rozbiegową"... Hmmm, gdzie by tu się udać na rozruszanie mięśni? Skoro nie mogę jechać, to chociaż pomarzę :-) Może tak... z Kuźnic na Kopę Kondracką, potem w stronę Kasprowego Wierchu i zejście do Zielonej Doliny Gąsienicowej? Myślę, że popołudnie nad Zielonym Stawem Gąsienicowym dobrze by mi zrobiło :-) A po drodze podziwiałabym takie widoki:



Może nawet jak co roku zobaczyłabym niedźwiedzie?


Kto wie...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz